Był piękny lipcowy wieczór ja i Przemek spędziliśmy cały dzionek na wspólnych przyjacielskich wygłupach. Było dość fajnie. Oczywiście spaliśmy w osobnych namiotach. W nocy usłyszałam ze ktos rozsuwa zamek w moim namiocie wiedziałam ze to on bo miał przyjść wymasować mi plecki. Nie myliłam się przemek delkatnie masował mi plecki ale wkońcu powiedział:
-gdybym mógł robić to z przodu to bardziej bym się przyłożył=)
Popatrzyłam się na niego i bez słowa odwróciłam się. Nie miałam staniczka i gdy przemek podniósł moją bluzeczkę ukazały mu się dwie jędrne półkule.
Siedział na mnie okrakiem i zaczoł je masować. Bardzo mnie to podniecało. Podniosłam się lekko i sie pocałowaliśmy. Był to namiętny pocałunek w okolicy mojego krocza poczułam że coś zaczyna mnie uwierać. Przemek wyszeptał ze chciałby to ze mną zrobić. Ja się zgodziłam i po chwili już był gotowy do wejścia we mnie. Pojeździł penisem po mojej cipce i wepchnął go mocno do samego końca. aaaach było fantastycznie. Pierwsze ruchy były wolne ale potem przemuś wziął sie do roboty i zaczął mnie ujeżdżać. Kochaliśmy sie bez opamiętania. Wkońcu po kilkunastu minutach dostaliśmu oboje orgazmu i nadzy padliśmy na materac. Całowaliśmy sie jeszzce chwilkę i usnęliśmy w objęciach. Cały biwak przeminął pod znakiem sexu z każdym dniem pikantniejszego.